Poznaj moją historię

„Pani przy tablicy” — parę słów o mnie

Jestem Klaudia.

Nie stworzyłam „Pani przy tablicy” dlatego, że nauczycielom brakuje materiałów. Materiałów jest mnóstwo. Obecnie jest ich wręcz za dużo. Karty pracy, scenariusze, pomysły na lekcje, szkolenia, grupy w mediach społecznościowych, webinary, prezentacje, gotowe dekoracje… A mimo tego nauczyciel po całym dniu może usiąść w domu i pomyśleć: „Dzisiaj naprawdę nie mam już siły wymyślać, co zrobić jutro.” I właśnie od tej myśli zaczęła się Pani przy tablicy.

Jestem Klaudia.

Jestem nauczycielką wychowania przedszkolnego i wczesnoszkolnego. Terapeutką integracji sensorycznej, neurologopedą i psychologiem. Osobą, która od kilkunastu lat pracuje z dziećmi, młodzieżą i rodzicami i obserwuje szkołę z różnych perspektyw.

Z jednej strony znam ją od środka — jako nauczycielka i niegdyś wicedyrektorka.

Z drugiej — jako terapeutka i specjalistka pracująca z dziećmi, które potrzebują trochę innego podejścia, większej uważności i dodatkowego wsparcia.

Z trzeciej — jako osoba, która prowadzi własną działalność i wie, ile pracy potrzeba, żeby stworzyć coś od początku.

Dlatego nie chcę tutaj występować w roli osoby, która mówi nauczycielom:

„Powinniście robić to i to.”

Nie mam zamiaru udawać, że znam odpowiedź na każdą sytuację i znam lekarstwo na to, z czym przychodzi się zmagać nauczycielom i specjalistom w polskiej oświacie. Nie.

Bo szkoła tak nie działa. Każda klasa jest inna. Każde dziecko jest inne. Każdy nauczyciel ma inne możliwości, doświadczenia i granice.

I właśnie dlatego stworzyłam miejsce, w którym można szukać rozwiązań, zamiast udawać, że wszystko jest proste.

Po co powstała „Pani przy tablicy”?

Z bardzo praktycznego powodu. Chcę, żeby nauczyciel mógł wejść na stronę i znaleźć coś, czego naprawdę potrzebuje. Unikatowy i oryginalny materiał na „jutro”. Kartę pracy. Ćwiczenie. Pomysł na zajęcia. Scenariusz. Materiał dla ucznia ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi. Pomoc, którą można po prostu pobrać, wydrukować i wykorzystać. Bez spędzania kolejnych godzin na przekopywaniu internetu i oglądaniu powtarzalnych treści.

Bo czas nauczyciela jest czymś, czego bardzo często brakuje. I trzeba mówić o tym głośno!

Absolutnie nie chcę dokładać mu kolejnego miejsca, w którym trzeba godzinami szukać właściwej rzeczy. Chcę, żeby było odwrotnie.

Wchodzisz. Znajdujesz. Pobierasz. Opracowujesz już ostateczny konspekt swojej lekcji i ze spokojną głową wracasz do domu, zamykając za sobą drzwi swojego miejsca pracy.

Ale materiały to dopiero pierwsza część tej historii.

Bo nauczyciel potrzebuje czasami czegoś zupełnie innego.

Potrzebuje przeczytać: „Też miałam taką sytuację.” Potrzebuje zastanowić się: „Czy tylko ja mam czasami dość?” Potrzebuje przeczytać o dziecku, którego zachowania nie potrafił zrozumieć. O trudnej rozmowie z rodzicem. O sytuacji, która została w głowie jeszcze długo po wyjściu ze szkoły. O tym, jak postawić granicę. O tym, jak nie zabrać całego dnia pracy do własnego domu. O tym, co zrobić, kiedy bardzo się starasz, a mimo tego masz poczucie, że coś nie działa.

Bo nauczyciel wychodzi ze szkoły, ale nie zawsze wychodzi z niej głową. Czasami zabiera ze sobą jednego ucznia. Jedną rozmowę. Jedno zdanie rodzica. Jedną sytuację, której nie potrafi sobie wytłumaczyć.

I właśnie o tym również chcę tutaj mówić. Zachęcając Was tym samym do dzielenia się swoimi historiami.

„Pani przy tablicy” nie będzie kolejnym miejscem, w którym wszystko wygląda idealnie.

Nie będę pokazywać szkoły, w której każda lekcja jest sukcesem. Nie będę udawać, że każdy konflikt da się rozwiązać jednym zdaniem. Nie będę pisać, że wystarczy „zadbać o siebie”, żeby problem zniknął. Nie będę też tworzyć przekonania, że nauczyciel powinien być jednocześnie pedagogiem, psychologiem, terapeutą, logopedą, mediatorem, animatorem, administratorem i człowiekiem, który nigdy się nie męczy.

Nie!

Możesz być dobrym nauczycielem i mieć trudny dzień. Możesz kochać swoją pracę i czasami mieć jej dość. Możesz nie wiedzieć, jak rozwiązać daną sytuację. Możesz popełnić błąd. Możesz powiedzieć: „Muszę to sprawdzić.”

I nadal być profesjonalistą. Właśnie takiej normalności chcę tutaj.

Chcę też słuchać nauczycieli.

To jest dla mnie bardzo ważna część tego projektu.

Dlatego w pełnym dostępie do „Pani przy tablicy” stworzyłam miejsce, w którym każdy może podzielić się własną historią. W przestrzeni, w której jesteś zaopiekowany i możesz liczyć na anonimowość, jeśli zdecydujesz się podzielić swoimi doświadczeniami i opinią.

Nie musisz pisać pięknego tekstu. Nie musisz wiedzieć, jak nazwać swój problem.

Możesz po prostu napisać: „Mam w klasie taką sytuację i kompletnie nie wiem, co z nią zrobić.”

Albo: „Dzisiaj wydarzyło się coś, co cały czas siedzi mi w głowie.”

Albo: „Czy tylko ja mam problem z tym, żeby po pracy naprawdę przestać myśleć o szkole?”

Takie historie mogą stać się początkiem kolejnych tekstów. Nie po to, żeby kogokolwiek oceniać. Nie po to, żeby publicznie rozkładać czyjeś życie na części. Tylko po to, żeby z jednej konkretnej sytuacji wyciągnąć coś, co może pomóc również innym.

Bo bardzo często problem, o którym jedna osoba boi się powiedzieć, jest problemem wielu osób.

Tu się zatrzymam, by podkreślić, że…

„Pani przy tablicy” nie jest gabinetem psychologicznym. Nie diagnozuję przez wiadomości. Nie prowadzę terapii za pośrednictwem portalu. Nie będę udawać, że każdy problem można rozwiązać artykułem.

Jeżeli sytuacja wymaga pomocy psychologicznej, psychiatrycznej, prawnej czy innej profesjonalnej interwencji — spróbujemy wspólnie uporządkować problem, pokazać różne perspektywy, podsunąć możliwe kierunki działania i — kiedy trzeba — powiedzieć wprost, że potrzebne jest inne wsparcie.

Bez udawania. Bez diagnozowania na odległość. Bez obiecywania cudów.

Chcę, żebyśmy rozmawiali również o tym, o czym szkoła mówi za mało.

  • O zmęczeniu.
  • O granicach.
  • O perfekcjonizmie.
  • O relacjach z rodzicami.
  • O uczniach ze SPE.
  • O neuroróżnorodności.
  • O trudnych zachowaniach.
  • O dokumentacji.
  • O zmianach w prawie oświatowym.
  • O tym, co naprawdę oznaczają kolejne reformy.
  • O pracy nauczyciela współorganizującego kształcenie.
  • O współpracy ze specjalistami.
  • O tym, jak nie zgubić człowieka za kolejnym dokumentem.

Ale również o rzeczach, dla których ta praca nadal ma sens. O małych sukcesach. O dziecku, które zrobiło krok do przodu. O relacji, której budowanie trwało miesiącami. O zdaniu ucznia, które pamięta się przez lata.

Nie chcę tworzyć miejsca o nauczycielach wyłącznie zmęczonych i sfrustrowanych. To byłoby równie nieprawdziwe jak pokazywanie wyłącznie idealnej szkoły.

Dlatego „Pani przy tablicy” będzie miała dwie ręce.

Jedną będzie trzymała materiały. Te bardzo konkretne. Do wydrukowania. Do wykorzystania przez Was. Do swobodnej pracy.

Drugą będzie trzymała rozmowę.

O tym, co dzieje się w klasie. W pokoju nauczycielskim. W relacji z rodzicem.

I czasami — już po wyjściu ze szkoły — w naszej własnej głowie.

Bo właśnie tam często zaczyna się problem, którego nie widać w dzienniku.

Nie chcę być „ekspertem od nauczycieli”.

Jestem Panią przy tablicy. Klaudią, która też ma swoje dobre lekcje i takie, które można było poprowadzić lepiej. Która niemalże każdego dnia — jeszcze do niedawna — wracała do domu i jeszcze długo myślała o tym, co wydarzyło się w szkole i co należy jeszcze zrobić na kolejny dzień. Która zna dokumentację, ale wie również, że za każdym dokumentem jest konkretne dziecko. Która pracuje terapeutycznie i wie, że zachowanie dziecka nie zawsze mówi nam od razu, co się z nim dzieje. Która zna teorię, ale nie chce używać trudnych słów tylko po to, żeby brzmieć mądrzej.

I która uważa, że powiedzenie: „Nie wiem. Sprawdźmy.” jest czasami znacznie bardziej profesjonalne niż udawanie, że zna się odpowiedź na wszystko.

Jeśli jesteś nauczycielem, specjalistą bądź terapeutą…

Mam nadzieję, że znajdziesz tutaj coś dla siebie.

Czasami będzie to po prostu PDF, którego potrzebujesz na jutro. Czasami tekst, po którym pomyślisz: „Dobrze, że ktoś o tym napisał.” Czasami odpowiedź na sytuację, z którą właśnie się mierzysz. A czasami może po prostu miejsce, w którym możesz napisać: „Słuchaj, mam problem.” I ktoś po drugiej stronie naprawdę to przeczyta.

Nie obiecuję, że zawsze będę miała gotową odpowiedź.

Obiecuję coś bardziej uczciwego: będę się nad nią razem z Tobą zastanawiać.

Bo „Pani przy tablicy” nie ma być stroną, na której jedna osoba mówi nauczycielom, jak mają pracować. Jest miejscem, które tworzymy razem — nauczyciele, specjaliści i ludzie, którym naprawdę zależy na tym, jak wygląda codzienność szkoły.

I właśnie od tego chcę zacząć.

Witaj w „Pani przy tablicy”!